I po imprezie

Czas szybko płynie, jeszcze kilka dni temu byłam cała w stresie przygotowując imprezę urodzinową dla męża, a już jest po. Na szczęście wszystko się udało, wszyscy zaproszeni goście dotarli. Podobno jedzenie było dobre (chyba było dobre bo znikało w szybkim tempie), alkohol chyba też też smakował do tego stopnia, że 5 litrów było za mało ale całe szczęście mieliśmy rezerwę. Nie mogło się obyć bez tortu urodzinowego.

Solenizant miał specjalne życzenie dotyczące prezentu na który zrzutkę zrobiło 5 par. Jedno z marzeń mojego męża się spełniło dostało modle ciężarówki wraz z naczepą, już zaczął sklejać, ciekawe kiedy skończy na pewno pokaże Wam efekt końcowy.

Oprócz prezentu głównego były jeszcze dodatki takie jak kubeczki, kartki, pudełko „pierwszej potrzeby”. Oczywiście najpiękniejsza i najbardziej oryginalna była kartka urodzinowa od Elizy

Front kartki pomogła jej przygotować starsza siostra Agata oczywiście front kartki nawiązuje do zawodu wykonywanego przez Grzegorza jest młotek i klucz oraz ogrodniczki w kolorze niebieskie jakie nosi w pracy. W środku cała nasza rodzina pierwsza z lewej strony to ja (ciocia Dorota jako jednorożec ), Druga postać to babcia Irka (czyli moja teściowa, Eliza mówi do niej babcia) następny jest Filip ostatni wujek Grzesiu nie mogło oczywiście zabraknąć Lily bo to też członek rodziny.

Impreza skończyła się około 1 w nocy, a my kładliśmy się przed 3 nowego czasu, musiałam jeszcze wszystko posprzątać. Dobrze, że zostało mi trochę jedzenia i w niedzielę nie musiałam gotować bo nie miałam na to siły właściwie dopiero w poniedziałek wróciłam na „właściwe tory”. Strasznie przeżywałam tę imprezę bo bałam się że coś nie wypali, chyba musiałam mieć stres wypisany na twarzy bo Basia (kuzynka) przyszła mnie pocieszać, powiedziała, że mam się odstresować bo wszystko jest super.

Na dwa dni odpuściłam sobie dietę, nawet nie dało się utrzymać bo nie da się robić takiej ilości i nie smakować. Jeśli chodzi o menu to trochę tego było potrawy i ciepłe i zimne. Ciasta były tylko 2 (pychotka i 3 bit) i tort, jedynie tort był zjedzony prawie w całości a pozostałe ciasta prawie nie tknięte. Z zimnych potraw była galareta drobiowa, ryby w zalewie octowej, klopsiki w zalewie octowej, tradycyjna sałatka warzywna, sałatka z mięsem kurczaka w przyprawie gyros, carpaccio z buraka, śledziki marynowane, pierś z kurczaka w sosie greckim, szynka z białym serem i chrzanem w galarecie, pomidor z mozzarella i bazylią. Z dań na ciepło podałam tradycyjne schabowe, roladki z kapusta i grzybami, kotlety mielone nadziewane farszem jak do zrazów, pałki z kurczaka faszerowane pieczarkami i serem, udka z kurczaka faszerowane (farsz mojego pomysłu) owinięte plastrami boczku. Oczywiście były jeszcze takie dodatki jak marynowane grzybki, marynowany czosnek i cebulka, oliwki z serem feta, ogórki krokodylki itp.

Rozpisałam się dzisiaj.

Miłego wieczoru Wam życzę.

2 myśli na temat “I po imprezie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s