Piątek i sobota…

Pierwsza noc w „nowym miejscu” dla mnie zawsze ciężka, inne miejsce, inne łóżko, większość nocy nie przespana, jak już wreszcie zasnęłam obudziło mnie słońce bo zajmowaliśmy pokój od wschodu, niestety bez rolet i zasłon, chcąc jeszcze pospać musiałam powiesić ręcznik jednak udało się pospać tylko do 7, o 7:30 byliśmy już jeść śniadanie.

Dla większości domowników piątek był dniem pracującym, tym razem nie mieli zajęcia dla nas więc mieliśmy czas wolny w tym czasie odwiedziłam Janka (kuzyna), który mieszka w budynku obok domu głównego, to mieszkanie z robione z pomieszczeń wcześniej przeznaczonych dla pracowników sezonowych, tam w zacisznym kąciku mieszka mama z kociakami, które podbił moje serce od pierwszego wejrzenia i całe szczęście, że są takie malutki i jeszcze nie samodzielne bo pewnie jednego przywiozłabym do domu, chociaż Gewor zdecydowanie się nie zgadzał. Jeden z kotków jest większy to podrzutek na szczęście kotka przyjęła ja swojego.

Oczywiście dzień byłby stracony bez pójścia na ryby, w piątek niestety nie złowiliśmy za wiele, kilka sztuk ale i pogoda nie sprzyjała, tak grzało słońce , że wszystkie ryby na pewno siedziały w głębinach a te które złowiliśmy był ciepłe tak słońce nagrzało wodę. Po południu Grzegorz stwierdził, że ma ochotę na GIN, pojechaliśmy do pobliskiego miasteczka na zakupy a wieczorem Grzegorz z kuzynami popijali drinki Gin z tonikiem, plastrem cytryny i lodem. Tak nam minął kolejny dzień, na sobotę był zaplanowany wyjazd do domu, tym razem pospaliśmy trochę dłużej. Po śniadaniu jeszcze trochę nad bagno tego ostatniego dnia złowiłam „złotą rybkę” niestety nie chciała spełnić żadnego życzenia 😛

Potem pakowanie, po obiedzie pojechaliśmy jeszcze do jeden z kuzynek, która mieszka 3 km dalej, nie byłam u niej ponad 8 lat, chociaż widujemy ją podczas każdego pobytu na wsi, chciałam zobaczyć jak rozbudowała dom. Około 16 ruszyliśmy w drogę powrotną do domu, tym razem wybraliśmy inna trasę. Po 17 byliśmy w domu.

Pisze tylko o nas a teraz kilka słów o teściowej. W trakcie całego pobytu w stąpiło w nią inne życie, widać było, że jest zadowolona. Cieszę się, że jednak pojechaliśmy myślę że tego jej było potrzeba, w poniedziałek zawiozę ją do szpitala.

Dobrego dnia.

2 myśli na temat “Piątek i sobota…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s