4 listopada 2006

To była sobota wieczór godzina 19:30 gdy na świat został wydobyty mój synek. Leżałam na sali operacyjnej, znieczulona od pasa w dół i byłam świadoma tego jak moje dziecko przychodzi na świat. Jak to mówią kontem oka widziałam jak został odebrany przez personel medyczny i czekałam na ten pierwszy okrzyk przyjścia na świat. A on się nie odzywał dopiero po chwili usłyszałam jego głos i odetchnęłam z ulgą. Moje szczęście ważyło 2850 g i mierzyło 53 cm, jak wypisywali nas do domu to Filip ważył 2650 g wszystkie ubranka, które miałam przygotowane dla niego były za duże. Jak go kąpaliśmy po raz pierwszy to jak taki kurczaczek wyglądał, drobniutki i chudziutki. A dzisiaj to moje małe dzieciątko kończy 15 lat jak ten czas szybko minął jeszcze nie dawno go urodziłam a teraz taki duży chłop większy od matki. Niestety czas biegnie do przodu, to co było minęło i już nie wróci a co przed nami się okaże.

Miałam dzisiaj ciężką noc bo Fritzie robiła nocne porządki u Kaia w pokoju, dwa razy wstawałam i ją kładłam do łóżka, po drugim razie tak się wybudziłam, że nie mogłam potem zasnąć. Jak już dobrze zasnęłam to co mi się śniło strasznego i się obudziłam, rano wstałam nieprzytomna. Dzisiaj Fritzie miała spotkanie z przyjaciółką w mieście na kawę i ciastko. Miałam okazję na ostatnie zakupy przed wyjazdem. Nie miałam dużo czasu tylko 45 minut a centrum handlowe ogromne ale do C&A zdążyłam zajrzeć, interesowała mnie kurtka, nie znalazłam nic ciekawego za to znalazłam fajną sukienkę no i skusiłam się na zakup. Popołudnie minęło dosyć spokojnie, ostatnie porządki, resztki pakowania. Jeszcze ostatnia noc i jutro wyjazd.

Grzegorz odebrał mamę ze szpitala po transfuzji hemoglobina podniosła się do 10, ma jeszcze problemy z chodzeniem, słaba jest. Zobaczymy jak przyjmie się krew kolejne testy będą robione we wtorek.

Grzegorz dzisiaj po raz pierwszy sam ugotował zupę jest w moim regionie tak zupa którą regionalnie nazywamy „Zagrajem” lub „Pospółkami” niektórzy znają pod nazwą „zupa zacierkowa”, no i cała rodzina jadała i podobno smakowała, słyszałam w jego głosie jaki był z siebie dumny

Na dzisiaj koniec, zamykam laptop i chowam do walizki kolejny w wpis na z domu. Dobrej nocy.

3 myśli na temat “4 listopada 2006

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s