nr 500

Dzisiaj wpis numer 500, a dodatkowo mijają 3 lata jak założyłam ten blog. Wiele się w tym czasie wydarzyło. Dobrego i złego. Jak już wiecie w przyszłym tygodniu wracam do domu, wiem, że było wiele za i przeciw wracać czy nie. Niestety sumienie każe mi wracać, z teściową jest coraz gorzej, obawiamy się, że to zbliża się ku końcowi. Nie wiem czy potraficie mnie zrozumieć pewnie nie wszyscy popierają moja decyzję. To nie tak prosta sprawa jak by się mogło wydawać, że dostałam telefon i bez myślnie podjęłam decyzję o powrocie. Myślę, że mąż nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji, zawsze miał mamę za silną, niepoddającą się, która nigdy się nie skarży i wszystko dźwiga na swoich barkach. Jednak 7 lat walki z rakiem wyczerpało organizm, już nie ma siły na walkę, on się rozpanoszył w wszystkich kościach. Pojechałabym zaraz 2 listopada ale nie jest to takie proste, podjęłam się odpowiedzialnej pracy nie mogę zostawić podopiecznej samej z dnia na dzień tym bardziej że zarówno córka jak i syn jeszcze pracują. Na szczęście przyszły tydzień Britta ma wolna i gdybym nie daj Boże dostał telefon, że muszę wracać jak najszybciej to do piątku ona się zajmie mamą. Udało mi się załatwić osobę, która mnie zastąpi niestety przyjedzie ona dopiero w piątek a ja w piątek wieczorem wyjadę do Polski. Zamówiłam bilet. Rodzina tutaj jest bardzo zadowolona, że udało mi się znaleźć zastępstwo bo mieli by duży problem a moja zmienniczka Ania może przyjechać najwcześniej za 3 tygodnie. Nie zamykam sobie tych drzwi nie wiem co się wydarzy do Nowego Roku, może jeszcze tu wrócę. W Polsce będę szukała zajęcia na popołudnia gdy w domu będzie mąż i zajmie się mamą, przed południem będę musiała być w domu, a może w czasie gdy będę w domu zajmę się szyciem na poważnie ważne żebym była na miejscu w razie potrzeby. Na ten przyszły tydzień poprosiłam przyjaciółkę i sąsiadkę żeby przed południem posiedziały z teściową, siostra też będzie zaglądać do piątku jakoś dadzą sobie radę. Chciałam Wam jeszcze napisać, że przyjaciół poznajemy w biedzie to szczera prawda a z rodziną to czasami na zdjęciu wychodzi się tylko dobrze i to jeszcze z boku żeby można ich było wyciąć. Dzwoniłam do szwagra, powiedzieć jak sytuacja wygląda czy teściowa coś mu mówiła na temat tego jak się czuje itd. Jak dzwoniłam on był jeszcze w trasie bo jest kierowcą ciężarówki, wysłał więc żonę żeby zajrzała do mamy. W czasie gdy ona przyszła z teściową była moja siostra, weszła spojrzała na teściową i powiedziała :”jeszcze żyjesz a podobno z Tobą tak źle” czy tak się mówi do chorego człowieka. Tak się wkurzyłam, że wcale nie chcę żeby przychodziła.

Pogoda u mnie fatalna cały dzień ciemno i leje deszcz, grzyby rosną tutaj nikt nie zbiera (ja to nawet nie wiem czy to jadalny nie znam się)

Spokojnego weekendu.

10 myśli na temat “nr 500

    1. Basiu kochana dziękuję Ci za te piękne słowa, nie mogłabym postąpić inaczej, pielęgnowałam moją babcię aż do śmierci (wtedy też zrezygnowałam z wyjazdu do Niemczech), teraz też nie mogę postąpić inaczej, mam nadzieje, że w przyszłości też będę mogła liczyć na opiekę. Ona też mnie pielęgnowała po operacji, niestety nie mamy oparcia ze strony brata męża dzisiaj się dowiedziałam że nawet nie był mamy odwiedzić, przykre, na razie mam pewne zaplecze finansowe przez 4 tygodnie zarobiłam, może do nowego roku coś się wyjaśni. A i ja myślę coraz intensywniej nad szyciowym biznesem w głowie kilka pomysłów jest czekają na realizację. Trzeba być dobrej myśli

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s