Poobiednia drzemka

Fryderyka poszła na drzemkę a ja korzystam z okazji aby napisać kilka zdań. I wreszcie doczekałam się wizyty Kaia. Nie była taka jakiej się spodziewałam ale przyjedzie w następnym tygodniu i może będzie lepiej. W piątek przyjechał późno krótko przed 19 my byłyśmy już po kolacji, posiedzieli trochę razem ale o 22 już słyszałam jak Fritzie szła na górę. W sobotę prawie cały dzień zajmowałam się Fryderyką (a przyjeżdża podobno po to abym mogła trochę odpocząć) zanim wstali, zjedli śniadanie to było prawie południe wtedy 2 godzinki Kai zajął się mama a ja miała trochę czasu dla siebie potem obiad a już o 14.30 Kai pojechał na spotkanie z przyjaciółką i wrócił po 20 więc i tak musiałam zajmować się podopieczną. Jak tylko wrócił ja szybko ulotniłam się do siebie i zobaczyłam ich rano, wyjątkowo dzisiaj wszyscy wstali przed 9 i ja ostatnia wychodziłam z pokoju HIHI, chociaż raz. Widzę we Fryderyce coraz więcej zmian, choroba się pogłębia, przykro patrzeć jak to tak szybko się zmienia, co będzie dalej. Z psem też nie jest najlepiej ona ma już prawie 14 lat od kilku dni zaczęła kuleć, wczoraj powiedziałam Britcie, że coś się dzieje z psem. Odpowiedziała że niestety będzie coraz gorzej bo ona już stara i myśli że stawy jej zaczynają źle funkcjonować. Boję się momentu gdy ten pies zdechnie będzie z Fryderyką ciężko ona jest dla niej całym życiem, może nie doczekam tu tego momentu. Coraz częściej myślę o zmianie miejsca pracy, ale ciągle się waham nie lubię zmian, ale też jest mi tu coraz ciężej. Przede wszystkim przestałam się rozwijać językowo, mam za mało kontaktu z ludźmi, z którymi może sensownie porozmawiać z Fryderyką nie da się już tak prowadzić rozmowy jak w zeszłym roku. Ogólnie brak mi kontaktu z ludźmi, no ale teraz już jakoś te dwa tygodnie zlecą.

Jeszcze kilka dni temu pisałam, że fajnie ciepło się zrobiło dzisiaj odwołuję to co pisałam wcześniej jest strasznie upalnie i już mam tej pogody dosyć podobno od jutra ma nastąpić ochłodzenie. Noce są straszne nie ma czym oddychać w tych pokojach na poddaszu tym bardziej że cały dzień dom stoi w słońcu, roletę mam zasłoniętą od rana do wieczora dopiero po zachodzie słońca podnoszę i wietrzę pokój.

Za dwa tygodnie mam urodziny, dylemat ten sam co w zeszłym roku ale teraz przypadają w sobotę przed wyjazdem, na pewno będą wiedzieli bo Kai jest moim znajomym na FB to mu się pokaże wiadomość. W zeszłym roku nic nie powiedziałam nic nie przygotowałam a i tak na odjazd dostałam kopertę z kartą i 50 euro. W tym roku przygotowałam się na zrobienie ciasta, nic wymyślnego bo jak wiecie do wypieków nie mam talentu, ale krótko przed wyjazdem do Niemiec robiłam w domu takie ciasto na zimno biszkopt, krem z serka mascarpone i dżemu z czarnej borówki i na to borówki zalane galaretką owoce leśne (galaretki przywiozłam z Polski bo tutaj takich nie mają), zastanawiałam się czy nie zrobić jeszcze pizzy mam świetny przepis ale nad tym jeszcze się zastanowię. Britta wczoraj pytała kiedy jadę do domu może też tak się zdarzyć ze zrobią grill przed moim wyjazdem tak było w zeszłym roku. Na początku przyszłego tygodnia powinno już się wszystko wyjaśnić.

Dla zainteresowanych podaję przepis na ryż gotowany na rosole – nie wiem czy to jest faktycznie przepis ormiański ale właśnie od pewnej ormianki dostałam też przepis nazywała to Ryż o ormiańsku.

Gotujemy rosół na udkach od kurczaka lub szyi z indyka jak ugotować rosół to chyba wiecie każdy na pewno gotuje trochę inaczej ja dodaję włoszczyznę oraz paloną cebulę i ząbek czosnku. Gdy już rosół ugotowany i mięso miękkie w zależności ile chcemy tergo ryżu nagotować na 1 szkl. ryżu potrzebujemy 2,5 szk. rosołu. Wcześniej dwie średnie marchewki ścieramy na grubych oczkach oraz duża cebulę kroimy w kostkę. 1/2 kostki masła rozpuszczamy na patelni i wrzucamy warzywa przesmażam, wsypuje ryż i podlewam rosołem powoli mieszając tak długo aż wlejemy przygotowaną porcję. Następnie dusimy tak długo aż ryż będzie miękki. Czasami jak robię większą porcję to przekładam wszystko do garnka i gotuje do miękkości od czasu do czasu mieszając. Ugotowane wcześniej mięso podaję z ugotowanym ryżem. Potrawa jest smaczna chociaż kaloryczna, ale to dosyć prosty obiad i jak zostanie nam ugotowany ryż to można go także zjeść następnego dnia odgrzewając w mikrofalówce.

No dzisiaj się trochę rozpisałam. Miłego popołudnia

2 myśli na temat “Poobiednia drzemka

  1. Starość…Nie jest łaskawa ani dla ludzi, ani dla zwierząt… Ale co począć, mamy swój termin ważności i w końcu zaczynamy się psuć… Mój termometr dziś dojechał do 30tu… Sierpień w tym roku i tak jest wyjątkowo łaskawy.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s