Ostatni tydzień w domu

Postanowiłam powrócić jeszcze do ostatnich dni pobytu w domu bo jak to zawsze u mnie bywa ostatni tydzień jest bardzo intensywny bo próbuję zrobić wszystko na raz nadrobić na zapas itp.

W ostatnim tygodniu były robione pasemka, paznokcie, szczepienie, grill w środku tygodnia, pakowanie i 3 dni opieka nad Elizą bo przeziębiona i nie mogła iść do przedszkola.

Grill przedwyjazdowy miał być w ostatnią sobotę przed moim wyjazdem ale Grzegorz miał tę imprezę integracyjną po za tym inni którzy mieli się pojawić na tym grillu pojechali na weekend, w każdym razie postanowiliśmy że nie odpuścimy imprezy przy grillu i wypadło na środę. Oczywiście mięsa zamarynowałam wcześniej żeby wszystko przeszło przyprawami.

We wtorek szał od przedpołudnia o 9 Kasia przyszła robić mi włosy po 12 wyruszyliśmy na szczepienie po powrocie jeszcze szybkie zakupy a potem musiałam jeszcze biec do znajomej na zrobić paznokcie. We wtorek popołudniu siostra zadzwoniła że Eliza wróciła z przedszkola z kaszlem, podejrzewałam że następnego dnia będzie już u mnie i dobrze przeczuwałam bo już następnego dnia o 7 rano miałam Elizę u siebie, kaszel miała paskudny i do tego straszną chrypkę. Na szczęście jak się popołudniu okazało nie było to nic groźnego tylko przeziębienie ale 3 dni mogłyśmy spędzić razem. Ona jest taka kochana i grzeczna jak mamy nie widzi, wiem to może głupio zabrzmiało, ale tak faktycznie było dopóki mama nie pojawiła się w drzwiach dziecko prawie idealne. Trochę się nią nacieszyłam bo od ostatniej afery mama i ja kontra siostra kontakt miałyśmy bardzo mały, no ale w potrzebie nie umiałabym odmówić, chociaż miałam okazje nacieszyć się małą. Nawet Lily już zaakceptowała Elizę a Eliza rozumiała, że Lily to nie zabawka i nie lubi hałasu i zaczepiania

W środę odwiedziła mnie także moja dobra koleżanka Danka nie widziałyśmy się ponad rok bo ona w zeszłym roku wyjechała w sierpniu do Norwegii do pracy, ja już pojechała na początku lipca potem jak ja byłam to jej nie było i tak teraz dopiero udało mam się spotkać kiedy spotkamy się następnym razem nie wiadomo bo ona już znowu wyjeżdża w sierpniu tym razem z mężem wrócą najwcześniej w lutym przyszłego roku. Ale dobrze że im się udało z tą pracą w Norwegii przynajmniej tam dobrze zarobią. Po południu grill miał się zacząć o 16 ale wszystko się przesunęło do 18 a ukrop był wtedy taki, że i bez grillowania dosłownie się rozpływałam żeby jeszcze ten upał tłuszcz rozpuszczał to chociaż by mi trochę z wagi poleciało ale niestety nie ma tak dobrze 😋😂. Mimo upału grill się udał zakończyliśmy imprezę około 22 wygnał nas porywisty wiatr i nadchodząca burza. Jak już przyszła na dobre to dała popalić grzmoty i błyskawice z każdej strony, następnego dnia się okazało że wyrządziła wiele szkód w mieście i najbliższej okolicy nawet na cmentarzu przewróciło się ogromne drzewo.

Miłego wieczoru Wam życzę.

2 myśli na temat “Ostatni tydzień w domu

  1. Podobnie jest z dziećmi mojej „siostry”. Bez niej są grzeczne, a przy niej dostają małpiego rozumu 🙂 Strach pomyśleć jakie są w domu 🙂 Ale jeżeli matka nie ma autorytetu u dzieci to jej na łeb wchodzą…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s