I po 2 maju

No i mamy wieczór u mnie zwykła niedziela z małym wyjątkiem bo jak cały tydzień Fryderyka wstawała około 10 tak dzisiaj postanowiła zrobić pobudkę o 7 rano i jeszcze była zdziwiona, że ja śpię. Trochę jej pomarudziłam, że dzisiaj niedziela, dzień wolny i udało mi się jeszcze ją zagonić do łóżka na prawie godzinę oczywiście ja już nie spałam ale w tym czasie zdążyłam na spokojnie przygotować śniadanie. Gdy już wszystko było gotowe Fryderyka zeszła do jadalni w ręce trzymała jakieś dokumenty jak chwilę później się okazało był to list od jej męża jeszcze z czasów narzeczeństwa – list datowany na 24 lipca 1960 roku. Fryderyka była tak zafascynowana listem że nawet jedzenie jej nie interesowało po jakimś czasie udało mi się podstępem go zabrać aby wreszcie zjadła śniadanie. Dzisiaj niedziela, więc tradycyjnie kąpanie – zawszę się śmieję do Fritzie mówiąc ” Dzisiaj Twój ulubiony dzień kąpania” na co ona odpowiada ” że w nie lubi się kąpać” ale mimo to udaje mi się bez wielkich problemów zaciągnąć ją do łazienki pod prysznic i po kąpaniu zawsze jest zadowolona i mówi jestem „świeża i czysta. Wtedy myślę sobie jak dziecko ale co począć tak jest z demencją. Niestety list schowałam nie umiejętnie i jeszcze przed obiadem został odnaleziony i znowu godzina czytania od początku do końca i od nowa, oczywiście czyta na głos, więc po pewnym czasie głowa mnie rozbolała i stwierdziła że chyba mi się treść tego listu przyśni. Jednak coś trzeba przyznać z jej męża był romantyk pięknie ten list był do niej napisany wiadomo że ja nie wszystko rozumiem, ale z tego co zrozumiałam wysunęłam takie wnioski, poza tym list pięknie zachowany jak by był napisany rok temu a nie 61 lat i powiem Wam, że zatęskniłam za takim czasem gdy pisało się listy, kleiło znaczki na kopercie i wysyłało z perspektywy czasu uważam, że to było coś pięknego a teraz co mamy sms, email, komunikatory itp. to już nie to samo. Ja jeszcze takie tradycyjne listy pisałam, pamiętam jak przepisywało się taki list kilka razy aby nie było błędów i pięknie wyglądał i taki list mógł by się zachować jak ten Alfreda do Fryderyki, który przetrwał 61 lat. Coś się rozmarzyłam ………… czas wrócić do rzeczywistości. Reszta dnia minęła bez większy sensacji zaczęłam haftować wiosnę – zima musi poczekać aż nici przyjdą. Zima przy wiośnie to była łatwizna tutaj co kilka oczek zmiana koloru a do wyhaftowania całego obrazka aż 18 różnych kolorów potrzeba. Tym razem haftuję inna metodą z dołu do góry i stwierdzam, że tak jest wygodniej no i postanowiłam, że ten będzie pojedynczą nitką półkrzyżykiem i jak na razie jestem zadowolona i tak się zastanawiam czy nie zacznę tej zimy od początku robić też na pojedynczo. Zobaczymy jak mi będzie szło z tą wiosną i jaki będzie efekt końcowy. Wyszycie tego skromnego kawałka zajęło mi 2 godziny, po tych 2 godzinach poczułam zmęczenie oczu i dałam sobie spokój nie ma co przesadzać nikt mnie z tym nie goni nie muszę wszystkiego zrobić podczas jednego wyjazdu.

Jutro znowu laby odpocznę po weekendzie a potem byle do piątku. Na następny weekend Kai ma przyjechać Britta mu powiedziała, że obowiązkowo musi zrobić test bo teraz był na demonstracji podobno mi się oberwało od Policji, nawet w tv pokazywali demonstrujących. Cały Kai on chyba nigdy nie dorośnie, wieczne dziecko, może ta „trawka” mózg mu wypaliła. Nie pamiętam czy już Wam pisałam ale Gaby go zostawiła nic się nie przyznał dopiero Briita się wygadała jak Ania się pytała czy przyjadą razem na święta Wielkiej Nocy. Wcale się jej nie dziwię dla niego ważne tylko palenie i alkohol, dziwę się że wytrzymała z nim ponad 10 lat, najwidoczniej miała dosyć zamiast spotkać się z nią to wolał do mamy przyjechać bo tu swobodnie może palić i pić nikt mu nie zwróci uwagi, też bym nie chciała takiego partnera.

Trochę się dzisiaj rozpisałam. Już kończę dobrej nocy Wam życzę. 😗

7 myśli na temat “I po 2 maju

  1. Ja do dziś trzymam wszystkie listy i pocztówki jakie dostaję. To piękna pamiątka, a czasy są takie, że dziś już mało kto listy pisze, a jednak miło przeczytać odręczne pismo. Za 20 lat (o ile dożyję) otworzę pudełeczko ze swoimi zbiorami i też będę wspominał 🙂 Wyszywanie wcale nie jest takie łatwe 🙂 Sam nie miałbym tyle cierpliwości, ale znam takich którzy twierdzą, że to uspokaja i relaksuje 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Pisałam listy niespełna 4 lata temu. Przez kilka miesięcy. Nieraz 1 przypisywany nawet 10 razy, byle było pięknie i czytelnie. Uwielbiałam gdy listonosz przynosił listy do mnie, zawsze wypatrywalam. Jaka to wielka różnica czytać list a sms. Na papierze jakbym czuła wszystkie te emocje!
    Zauważyłam też różnice, pisząc list bardziej zwracamy uwagę na interpunkcje, wielkie litery. W telefonie używamy często skrótów takich jak: „nwm” „db” . w liście nie! To coś pięknego

    Polubienie

    1. Tak to prawda jest pewna dbaliśmy staranności, interpunkcję, ortografię i te oczekiwanie na listonosza i kolejny list cudowne nasze dzieci już raczej tego nie doświadczą

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s