Byle do poniedziałku

Znowu nie spałam zbyt dobrze, nie wiem co się dzieje, kładę się do łóżka i oczy same się zamykają, a po kilku minutach sen odchodzi i przez długi czas nie mogę zasnąć. Jak już wreszcie zasnęłam to spałam strasznie niespokojnie, a rano Kai już od 7 rano chodził po domu, a on się zachowuje tak jak by mieszkał sam więc się obudziłam. Jeszcze na dodatek dostałam okres, więc jestem podenerwowana. Wstałam przed 8 do stwierdziłam, że i tak już nie zasnę a ona jak tak puka i stuka to i za chwilę Fryderyka wstanie. No i się nie pomyliłam, zdążyłam przygotować śniadanie i Fryderyka się pojawiła na dole. Niedziela jak zawsze dzień kąpania a dla mnie kolejny stres bo ona strasznie tego nie lubi, po śniadaniu, przygotowałam wszystko a ona ciągle wymyślała jakieś zajęcia aby tylko nie iść się kąpać, wreszcie się udało. Po nie całej godzinie była już świeża i pachnąca a ja mogłam zabrać się za przygotowanie obiadu. (Kai w tym czasie pojechał do znajomej fryzjerki obciąć włosy). Dzisiaj na obiad wymyśliłam kolejną zapiekankę tym razem z makaronem no i użyłam gotowego Fixa, ale przepis zmodyfikowałam. W przepisie był tylko makaron, mięso mielone, ser oraz fix ja dodałam jeszcze warzywa: cukinię, marchewkę, cebulę i pomidor. Fryderyka pierwszy raz podczas obiadu poprosiła o dokładkę więc chyba smakowało.

W niedzielę Kai zawsze wyjeżdża około 11:30 a dzisiaj o dziwo nie zbierał się do podróży, po obiedzie zrobił sobie drzemkę (myślę że poprzedniego dnia ostro sobie popili), chyba miał nadzieję, że Fritzie też pójdzie, ale ona nie miała ochoty za to naszła ją ochota na rozmowę, a właściwie czytanie gazety na głos, komentowanie i ponowne czytanie i tak w koło. Po jakiś 30 minutach udało mi się zachęcić ją do obejrzenia filmu w tv, chwilę była cicho, a potem gadała z telewizorem (chyba taki dzień ma bo teraz też siedzi przed tv ogląda jakiś program i mówi sama do siebie), po kolacji zrobiła mi jeszcze niespodziankę tak się śmiała aż się posikała no i trzeba było umyć się i przebrać, no ale takie uroki tej pracy i lepiej to nie będzie, choroba będzie postępować. Dobrze, że jutro poniedziałek, po weekendzie mam mnóstwo sprzątania, wszędzie pełno okruchów no i oczywiście zakupy. Na koniec wstawiam zdjęcie kwiatów jakie kupił Kai – przyznać trzeba że zawsze jakiś ładny bukiet kupi.

Dobrej, spokojnej nocy Wam życzę.

3 myśli na temat “Byle do poniedziałku

  1. Faktycznie niezłą niespodziankę Ci zrobiła… A mówią, że śmiech to zdrowie 🙂 Mam podobnie ze snem, nawet oczy potrafią mi się kleić, a gdy przytulę głowę do poduszki to jeszcze z godzinę z boku na bok się przewracam… Nie wiem co ma na to wpływ, może stres… Tak czy siak przed nami nowy tydzień i oby był spokojny.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s