Druga pierwsza miłość

Marcin bo tam mu było na imię był drugą moją pierwszą miłością bo jak wiecie miałam przez całe 8 lat szkoły podstawowej swoją miłość platoniczną Michała, który nigdy nie dowiedział się o moim wielki uczuciu do niego, a mimo upływu lat serca nadal szybciej bije jak spotykam go przypadkiem. A potem pojawił się Marcin. Był rok młodszy poznaliśmy się w wakacje ja skończyłam pierwszą klasą liceum a on wraz z kolegą który był moim sąsiadem właśnie do tego samego liceum się wybierali. Było to nowe liceum w moim mieście moja klasa była drugim rocznikiem, młodsi koledzy byli ciekawi czy jestem zadowolona z wyboru szkoły i od tego czasu zaczęła się nasza znajomość, najwidoczniej przypadliśmy sobie do gustu bo spotykaliśmy każdego dnia aby wspólnie spędzać czas. Były to czasy gdy byłam zafascynowana zespołem Backstreet Boys a najbardziej podobał mi się Brian no i tak się złożyło, że kolega Marcin był do niego fizycznie bardzo podobny więc nie mogło być inaczej żeby się nie zakochała. Oczywiście moje zakochanie skrzętnie ukrywałam, nie dając nic po sobie poznać, a nasza znajomość rozwijała się z koleżeństwa staliśmy się przyjaciółmi a ja jak zawsze powiernicą. Nie pamiętam jak to dokładnie było ale w pewnym momencie wydało się co do niego czuję, a on mi powiedział, że jemu podoba się moja siostra. Byłam załamana i na jakiś czas nasze kontakty praktycznie się urwały, ale nadal przyjaźniłam się z jego kolegą. I tak nasz kolega był między młotem a kowadłem jak to mówią z jednej strony ja a z drugiej kumpel, wreszcie stało się tak, że kolega Grzegorz (bo tak miał na imię kolega, tak jak mój mąż) chyba zaczął coś czuć do mnie bo zaczął się inaczej zachowywać a to spowodowało to, że nagle Marcin jakby oprzytomniał, zaczął szukać kontaktu i stał się zazdrosny o kolegę. Z tego wszystkiego wyszedł mały galimatias w rezultacie Marcin i ja zostaliśmy parą, na początku było BIG LOVE, pierwsze pocałunki (nie nie całkiem takie pierwsze), przytulanie i spacery za rączkę ale sielanka nie trwała długo po pewnym czasie się rozstaliśmy i wcale aż tak bardzo nie cierpiałam. Zostaliśmy kolegami, nawet później razem studiowaliśmy. Marcin to chyba do końca sam nie wiedział czego chciał bo jak poznałam mojego męża to próbował rozbić nasz związek – chyba był zazdrosny. Po skończeniu studiów ja zostałam w moim rodzinnym mieście on wyjechał do Gdańska dostał tam pracę jako technik dentystyczny. Tam poznał dziewczynę, później wyjechał do Londynu, potem wrócił i dalej nie wiem co się z nim dzieje, ostatnie wieści na jego temat są sprzed 10 może 12 lat, a osobiście widzieliśmy się około 17 – 16 lat temu, chyba jeszcze nie byłam mężatką. Czasami rozmawiałam z jego siostrą jak gdzieś się przypadkiem spotkałyśmy.

Niekiedy myślę on nim nie jako o byłej miłości ale do koledze i jak się potoczyły jego losy czy jest szczęśliwy czy ma rodzinę dzieci, Mam nadzieje że jest szczęśliwy.

11 myśli na temat “Druga pierwsza miłość

  1. Ja swoich miłości wolę nie wspominać, bo dziś, gdy wracam do nich myślami, to wszystko wydaje mi sie jakieś takie…głupie 🙂 Choć lepiej zabrzmi, że dziecinne 🙂 Ale faktem jest, że w czasach szkolnych ten amor lubił w moje dupsko strzelać 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jak pisałam ten wpis to też miałam takie odczucia ale ja wtedy byłam głupiutka najpierw on zakochany w mojej siostrze a potem „kiwnął palcem” a ja poleciałam do niego. Ale chyba w każdym wieku ta miłość jest inna. A strzała amora też godziła mnie w dupsko nie jeden raz ale przeważnie to było jednostronne zauroczenie. :). Z perspektywy czasu i pewnego doświadczenia w być w związku (20 lat) to myślę że teraz mogę powiedzieć, że to co mnie łączy z mężem to miłość gdy już przeżyliśmy pewne wzloty i upadki.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Tez mialam taka osobę „niezdecydowana” niby chciał być ze mna ale jednak nie byliśmy para jakis czas, potem drogi sie rozeszły tak same z siebie. Ale jak widział ze na moim horyzoncie pojawiał się inny chłopak to on nagle zaczynał się mieszać. I tak ciągle, związek z obecnym mężem też próbował rozwalić… No cóż, taka młodość. Przynajmniej jest co wspominać

    Polubione przez 1 osoba

    1. No jest co wspominać a i jeśli te wspomnienia nie powodują cierpienia to też fajnie. Miłość w każdym wieku jest inna myślę że te młodzieńcze wspomina się z sentymentem 🙂

      Polubienie

  3. Mimo że takie niezdecydowanie zwykle powoduje we mnie cofanie się, to w formie wspomnienia jak najbardziej lubię wracać do takich historii. Może jeszcze gdzieś w mediach społecznościowym natkniecie sie na siebie. Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s