Kompleksy i nie tylko

Aby Wszystko zrozumieć muszę chyba zacząć o samego początku. Czyli od dzieciństwa, Ci co czytali moje pierwsze wpisy coś niecoś już się dowiedzieli ale tam głownie pisałam o przemocy, alkoholu, rozwodzie rodziców itd… Ten wpis będzie o mnie moim postrzeganiu siebie, mojej przemianie, pracy nad sobą. Nie wiem czy dam radę opisać to wszystko w jednym wpisie, ale może się uda.

Byłam wyczekiwanym, upragnionym dzieckiem moich rodziców, pewne wydarzenia z życia moich rodziców doprowadziły do tego, że mama miała problemy z zajściem w ciążę (tak właściwie były dwie wersje tych wydarzeń ale to już bardziej skomplikowane może kiedyś o tym napiszę). W każdym razie po długim leczeniu hormonalnym po 4 latach pojawiłam się na świecie. Rodzina oszalała na moim punkcie, babcia Irena (od strony ojca) była zakochana i mama zawsze opowiada że patrzyła we mnie jak w obraz, dla niej pierwszą wnuczką od jedynego syna (chociaż po latach okazało się, że jednak nie pierwszą bo ojciec miał już syna starszego o demnie 5 lat). Rok po mnie urodziła się moja siostra Marzena. Jak to mówią z tego samego ojca i z tej samej matki ale nie podobne do siebie wcale, dwie przeciwności zarówno z wyglądu jak i charakteru.

Najwcześniejsze lata mojego życia znam tylko z opowieści. No ale te czasy pamiętam tylko z opowieści. A potem sobie rosłam i rosłam aż przyszedł czas przedszkola a potem szkoły. Pierwsze 3 lata czyli 5 – latki 6- latki i pierwsza klasa raczej nie wywarło na mnie jakiegoś większego wpływu może jedynie to że już wtedy byłam odpowiedzialna za siebie i młodszą siostrę (byłyśmy w grupie mieszanej 4-5 i 5-6 latki ), jak już poszłam do szkoły to musiałam np. odbierać siostrę z przedszkola bo mama była jeszcze w pracy, a ojca jak zawsze nigdy nie było bo przecież pracował w innej miejscowości przyjeżdżał tylko na weekendy a niekiedy nawet na ten czas nie. Już od czasów przedszkolnych miałam problemy z wagą zawsze jej było więcej niż powinno za to świetnie przyswajałam wiedzę, miałam świetną pamięć np. potrafiłam nauczyć się wiersza na pamięć w 10 minut. W pierwszych latach szkoły ta moja waga nie była dużym problemem bo były to raptem 2-3 kg ponad normę, ale przyszły lata dojrzewania, hormony zaczęły buzować, w życiu domowym także nastąpiła rewolucja i zaczęłam tyć, z roku na rok przybywało wagi i wtedy w mojej głowie też zaczęło się zmieniać, zaczęłam mieć kompleksy, czułam się nieszczęśliwa, zamykałam się w sobie, zauważać że różnie się od rówieśników. Z czasem zaczęły się docinki, przytyki na temat mojej wagi, głównie najbardziej bolał te docinki ze strony najbliższych, szczególnie mojej siostry bo ona był chuda jak szkapa i często wyzwała mnie od grubych świń itp. Wszystko razem zaczęło skutkować tym, że byłam coraz bardziej zakompleksiona, coraz bardziej zamykałam się w sobie i chociaż w nauce nadal radziłam sobie świetnie to przestałam być aktywna, nigdy sama nie zgłaszałam się do odpowiedzi, ale jak zostałam zapytana znałam odpowiedź. Gdy chodziłam do podstawówki tworzyliśmy super grupę miałam zaufane koleżanki, kolegów, ale jakoś nie potrafiłam do końca się otworzyć. Na zewnątrz byłam miła, uśmiechnięta, mogło by się wydawać całkiem pogodna wesoła osoba a w środku szalała burza,

Tak się wtedy zaczęłam czuć:

  • poczucie odmienności;
  • krytyczna samoocena i zbyt poważne traktowanie siebie samego;
  • ignorowanie własnych potrzeb emocjonalnych;
  • brak umiejętności cieszenia się życiem;
  • branie odpowiedzialności za wszystko;
  • nadmierna wrażliwość;
  • trudności w realizowaniu do samego końca swoich planów życiowych i częste uleganie impulsom;
  • brak zaufania i obawa przed nawiązywaniem bliskich kontaktów z innymi ludźmi;
  • stałe poszukiwanie aprobaty dla swojej osoby i obawa przed odrzuceniem;
  • poczucie, że jest się ignorowanym lub atakowanym;
  • obawa przed krytyką i osądzaniem moje osoby;

W tedy potrzebowałam pomocy psychologa, ale to były inne czasy, mama miała wiele innych problemów na głowie została z nami sama musiała ogarnąć dom, pracę dużo obowiązków też spadło na mnie i siostrę, musiałyśmy szybko dorosnąć.

Nie wiem czy to co pisze jest dla Was zrozumiałe bo ciężko jest to wszystko wyrazić słowami, tym bardziej, że wiele różnych wydarzeń doprowadziło do tego jak wtedy się czułam, a nie sposób jest tego wszystkiego opisać w jednym poście. W każdym razie stałam się zakompleksiona nastolatka pozostawiona sama sobie bo mama jakoś nie zauważała tego, że z moją psychika jest nie tak, (po latach się okaże że nie tylko ja potrzebowałam pomocy psychologicznej ale moja siostra także).

Wszystko było wrzucone do jednego worka jak to mówią i skupione na tym, że muszę schudnąć i wszystko będzie super wróci do normy. (dlatego w pewnym sensie współczuję Filipowej Zosi bo ona też nie ma łatwego życia).

W 8 klasie zaczęłam mieć problemy zdrowotne, zrobiłam wszystkie badania na szczęście nie było to nic groźnego, ale dostałam skierowanie do endokrynologa, potem była wizyta, dieta no i schudłam (pierwsza dieta w moim życiu). Faktycznie poczułam się znacznie lepiej psychicznie również. Już odchudzona poszła do liceum, no ale jak ma się skłonności do tycia waga po jakim czasie wróciła i to z nawiązką. Zamknęłam się w sobie jeszcze bardziej, na zewnątrz pozostając inną osobą, nieujawniającą swoich uczuć. Wbrew pozorom miałam sporo znajomych głównie spoza licealnej klasy, część znajomych jeszcze z podstawówki. Mówiono o mnie że jestem miła, przyjacielska, nieodmawiająca pomocy itp. nie wytykano mojej wagi. A ja ciągle miałam o sobie takie zdanie jakie miałam. W czasie liceum poznałam mojego pierwszego chłopaka – Marcina, kiedyś może o nim napiszę nasza historia była trochę skomplikowana i rozstanie odbiło się na moim zdrowiu na tyle że jeszcze bardziej czułam że jestem nic nie warta, nikt mnie nie pokocha za tą jaka jestem nie patrząc na moją zewnętrzność. Byłam strasznie nieszczęśliwa jednocześnie nie pokazując tego na zewnątrz. W tym czasie moja siostra była zgrabną, szczupła i zmieniała chłopaków jak rękawiczki a ja byłam dobrą koleżanką i przyjaciółką której można się zwierzyć, szala goryczy przelała się w momencie gdy moja siostra związała się z Arkiem (jej był mąż) – wcześniej był on moim kolegą i zapowiadało się że może coś z tego wyniknie, ale jak poznał moją siostrę to przykleił się do niej a ja się załamałam nie mogłam na nich patrzeć, chyba w tym czasie nawet trochę nienawidziłam siostry. Wtedy byłam święcie przekonana, że zostanę starą panną nie znajdę nikogo…..

No i wreszcie dochodzimy do momentu gdy poznałam mojego męża, pisałam już o tym jak się poznaliśmy były to czasy gdy dostęp do Internetu wyzwolił we mnie pewną śmiałość, będą anonimowym w sieci, zaczęłam się otwierać i to przełożyło się na moje życie i na ten moment trafiliśmy z Grzesiem na siebie, całkiem możliwe, że gdybyśmy poznali się w innym czasie to nic by z nas nie było. No i on mnie pokochał, taką jaką byłam z tymi moim nadprogramowymi kilogramami Mimo naszej wielkiej miłości ja nie potrafiłam do końca się otworzyć, uwierzyć że on kocha mnie nie to jak wyglądam tylko mnie jako całość. Za to ja wiedziałam że kocham go ponad i jestem praktycznie w stanie zrobić wszystko aby być razem jedyne czego bym nie zniosła to nadużywania alkoholu i przemocy i zdrady ale to tym on wiedział od samego początku. Przez prawie 10 lat naszego związku była i szczęśliwa i nieszczęśliwa jednocześnie, robiłam wszystko aby nasze małżeństwo było udane i cały czas do końca nie potrafiłam uwierzyć że on mnie na prawdę kocha i żyłam w przekonaniu, że on mnie kiedyś zostawi znajdzie tą ładniejszą, zgrabniejszą itp. więc starałam się z całych sił. No i tak żyliśmy do czasu aż przyszła choroba, depresja, załamanie nerwowe. Trafiłam do psychologa i psychiatry. Ten drugi był głównie nastawiony na faszerowanie lekami za to pani psycholog wysłuchała, pomogła znaleźć rozwiązania, wtedy dowiedziałam się że jestem DDA a moje wcześniejsze życie odzwierciedlało typowe cechy Dorosłych Dzieci Alkoholików. Powoli zaczęłam zmieniać siebie, inaczej postrzegać moją osobę, pracować nad sobą, ten proces trwa cały czas w głowie siedzą chochliki, które jeszcze próbują zawrócić nie na drogę poprzedniego życia, ale ja staram się z tym walczyć. Czasami jest lepiej czasami gorzej jeszcze mam problemy, myślę że do końca nigdy nie będzie super, nadal mam kompleksy ale już się nimi tak bardzo nie przejmuję. Nie każdy musi mnie lubić, jak komuś przeszkadza mój wygląd jego sprawa. Mam kilka zaufanych osób dla których jestem całością i patrzą na mnie nie z perspektywy fizyczności. Kluczem do sukcesu jest polubienie siebie to nie proste i bardzo ciężka praca ale realna, ja już trochę siebie lubię nie patrzę już na siebie z nienawiścią. I jak polubiłam siebie to uwierzyłam że mój mąż naprawdę mnie kocha taką jaką jestem. Co jeszcze sobie uświadomiłam że gdyby wydarzyło się coś w naszym życiu i nasze drogi by się rozeszły to ja sobie świetnie dam radę sama, kocham go oczywiście że kocham bardzo i mam nadzieję że będziemy razem aż do śmierci. Wszystko zależy od tego jak układa się wszystko w głowie. Mam nadzieje że już nigdy nie wróci tamta Dorota a wczorajszy wpis właśnie był takim chwilowym powrotem to tej starej a dzisiaj już myślę inaczej a to moje myślenie zmieniło się po przeczytaniu komentarza Basi – i dziękuję Ci, że dzięki niemu wróciłam na właściwy tor myślenia.

Cieszą się za mam garstkę osób, które mnie wspierają, dają mi do myślenia, pomagają wrócić na właściwe tory, jak trzeba nawet nakrzyczą, czy też pocieszą. Dziękuję

16 myśli na temat “Kompleksy i nie tylko

  1. Nikt z nas nie jest idealny…kluczem, jak to napisałaś, jest polubienie siebie takimi jakimi jesteśmy…chociażby z szacunku dla samego siebie. Znalazłaś dobrego psychologa, który potrafił zrozumieć i dotrzeć. Teraz wiesz o sobie więcej to i napewno jest łatwiej.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Kilka Myśli, które napisałaś idealnie pasuja do mnie… To racja, trzeba pracować nad tym co ma sie w głowie. Zaakceptować siebie, lecz to Trudne.

    Czekam na wpis o pierwszej miłości – Marcinie.
    ♥️

    Polubione przez 1 osoba

    1. Kochana Paulino pokochać siebie – trudna sztuka, ja jeszcze siebie nie kocham ale już lubię. Praca to ciężka mi mogło by się wydawać że Ty taka piękna, młoda, atrakcyjna a jednak też masz problemy z akceptacją siebie, wierzę w to, że pokochać siebie na to trzeba czasu i chęci a tego Ci nie brakuje. 🤗😗

      Polubienie

        1. Mam nadzieje że się nie poddasz i będziesz walczyć z tym co w głowie siedzi, jest takie dobre ćwiczenie które mi bardzo pomogło: stajesz przed lustrem i patrzysz na siebie i powtarzasz jestem piękna, jestem wartościowa każdego dnia aż wreszcie wierzysz w te słowa, to wcale nie jest proste na początku nie mogłam nawet kilka sekund wytrzymać patrząc na siebie, każdego kolejnego dnia było trochę lepiej, przychodzą jeszcze dni że ciężko spojrzeć w to lustro, ale mimo chandry już patrzę na siebie inaczej a wiesz co jest tym najlepsze gdy Ty zaczniesz siebie postrzegać pozytywnie zauważysz że i otoczenie tak ciebie postrzega. Ja np. zauważyłam nawet w najbliższym otoczeniu

          Polubienie

          1. Wlasnie taka rade z tum lustrem dostalam od męża. Ale jakos nie umiem patrzec w to lustro i mówić…ale chyba sie przełamie. Najgorsze puki co jest to. Ze jak inni prawia mi komplement to ja mie wierzę.mysle ze mowia tak by byc milymi…. Dzieki Dorotko

            Polubione przez 1 osoba

  3. Uwierz, że to o czym piszesz jest dla mnie bardzo zrozumiałem, bo żyję z tym do dziś… Może gdybym miał inny charakter i wsparcie w osobach żyjących obok mnie, to wyleczyłbym się z tego…Ale jeszcze nie tracę nadziei. Osoby takie jak my nie mają lekko… 😦 Spokojnego nowego tygodnia Ci życzę.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Dorotko nie wiedziałam, że mam ziarenko pomocy Tobie w ustawieniu myślenia. Ale pomyśl kochana, czy lubiłabym Ciebie tak jak lubię, gdybyś była szczupłą jak ta szczapa i długonogą blondyną o zadartym z zarozumialstwa nosie, co to wszystko wie najlepiej i jej prawda jest lepszą prawdą. Co nie umie słuchać innych.. . Byłabyś tylko przemądrzałą ślicznotką, którą się omija a patrzą na nią wygłodniałe głupie chłopy. Masz rację kluczem jest polubić siebie i dużo dobrego zrobiła Twoja pani psycholog. Ja Ciebie polubiłam od pierwszej chwili czytania, to był wpis jak poznałaś męża. W miarę czytania kolejnych wpisów szybko ustawiłam sobie w głowie- skromna, dobra dziewczyna z sercem na dłoni. Przy tym zaradna, pracowita, Przy niej nie utoniesz! Wczuwająca się w sytuację innych, dająca rady nacechowane uczciwością!! Nigdy nie wyczuwa się, że masz monopol na prawdę, tylko naprawdę martwisz się o tego kogoś, np. o zdrowie Staszka. Jesteś odważna, silna życiowo. I bardzo ucieszyłam się, z tego listu, napisałaś, że jakby co, poradzisz sobie sama. Już jesteś silna także psychicznie. Brawo Iskiereczko!!!
    Zapalasz uczciwość, i to mnie najbardziej raduje.
    Później pokazałaś się nam i zobaczyliśmy elegancko ubraną, zadbaną, piękną kobietę. A te szczapy niejedne zazdroszczą nam okrągłych pup. Zobacz Twoja siostra jest chuda, a szczęśliwa? Ułożone pięknie życie. Nie!! bo nie od tego to zależy.
    KOCHAJ SIEBIE, BO MASZ ZA CO!!! Uwierz mi Dorotko. Ściskam Ciebie mocno i gratuluję szczerego wpisu. Niejeden z nas nie miałaby odwagi położyć czystego serca na dłoni, tak jak Ty w tych zdaniach.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Kochana Basiu bardzo sobie cenię Twoje zdanie bo jesteś mądrą, wspaniała, piękną, doświadczoną kobietą. Potrzebuję czasami przypomnienia, impulsu aby wrócić na właściwy tok myślenia i Twoje słowa właśnie mi w tym pomogły. Dziękuję za ten komentarz tak bardzo budujący a jednocześnie zadziwiasz mnie że tylko znając mnie z moich wpisów „prześwietliłaś” mnie na wylot. Gdy tylko będzie mi źle będę wracać do tego komentarza tak bardzo podnosi moją samoocenę. Dziękuję ściskam 😚🤗

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s