„Już nie długo coraz bliżej…

już za chwilę” tak Was dzisiaj witam słowami piosenki Czerwonych Gitar. Można powiedzieć, że siedzę już na walizce to co mogłam już spakowałam, kilka drobiazgów zostało na jutro rano. Teraz siedzę sobie w pokoju i próbuję ochłonąć po wybuchu złość u Kaia. A wszystko zaczęło się tak: Jakoś tak po śniadaniu poszłam na górę przygotować Fryderyce kąpanie i spotkałam się z nim na korytarzu. Korzystając z okazji, powiedziałam, że w łazience nie palą się dwa halogeny a u Fryderyki w sypialni przepaliła się jedna żarówka w żyrandolu. Przepaliły się jednocześnie dwie ale jedną na wymianę udało mi się znaleźć w piwnicy. Halogeny też znalazłam ale niestety nie umiem ich wymienić a poza tym to dla mnie za wysoko i nawet z małej 2 stopniowej grabiny nie dam rady. Podjął się wymiany z halogenami poszło gładko, żarówki do mamy nie znalazł a że planował jechać na zakupy to postanowił że kupi. Kupił trzy po wymianie stwierdził, że po co kupował trzy jak tylko jedna nie działa i zaczął się wkurzać to mu powiedziałam, że przecież mówiłam że tylko jedna nie działa, odwróciłam się na pięcie i poszłam do siebie, on za moment się uspokoił a mnie rozjuszył i jeszcze mnie nie puściło. O jak dobrze, że jutro już jadę. On to chyba trochę przystopował z tą trawką i whisky pewnie dlatego taki naładowany, brak mu dopalaczy. Nie ma co się za wiele przejmować ja tu jestem do Fryderyki. Było minęło trzeba się uspokoić ale musiałam się „wygadać” i już mi lepiej. Oni poszli teraz na popołudniową drzemkę to i ja mam wolne. Powoli mnie dopada stres przed podróżą ale jak już będę siedziała w autobusie to już będzie ten głęboki oddech wolności i luz. Planuję na podróż zakleić pępek oczywiście nie zrezygnuję z tabletki bo to za daleka podróż ale zobaczę może już nie będę musiała w trakcie brać drugiej.

Pogoda u mnie „butelkowa” jak to mówią w moim regionie, 7 na plusie i deszcz pada na podróż lepsza taka niż by miał być śnieg i mróz bo wtedy ślisko.

W przeciwieństwie do poprzedniej nocy gdy śniło mi się coś śmiesznego, dzisiejsze sny wcale nie były wesołe, nie pamiętam co dokładnie mi się śniło, ale nie było to nic wesołego. Już chyba za dużo myślami jestem w domu i znowu się zastanawiam jak to wszystko ogarnąć. A coraz bardziej zdaję sobie sprawę z tego, że oni tam na mnie czekają.

Dobrej soboty Wam życzę i niedzieli bo nie wiem czy jutro dam radę coś napisać. Ściskam i do napisania w Polsce.

5 myśli na temat “„Już nie długo coraz bliżej…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s