Upragniony piątek

Doczekałam przedostatniego piątku. Po wczorajszym pracowitym dniu w nocy, niespodzianka dziąsło mi spuchło i obudził mnie straszny ból o 3 nad ranem, ratowałam się jak mogłam. Na szczęście przezornie zawsze mam przy sobie żel do dziąseł, tabletki przeciwbólowe i spray uśmierzający ból jednocześnie dezynfekujący i antybakteryjny. Na szczęście pomogło i jeszcze trochę dane mi było pospać. Na szczęście Fritzie jechała dzisiaj do klubu seniora to miałam trochę spokoju. Przed południem odkurzyłam piętro domu i sprzątnęłam gruntownie łazienkę. Potem się wykąpałam i ruszyłam do miasta. Wzięłam dzisiaj trochę więcej pieniędzy bo postanowiłam, że może coś sobie kupię. Najpierw zrobiłam zakupy, o które prosiła mnie mama później weszłam do mojego ulubionego sklepu odzieżowego C&A. Wybrałam kilka kilka bluzek do przymierzenia, oglądałam też spodnie ale stwierdziłam, że nie mam tyle w domu że jak na razie więcej nie potrzebuję. Od jakiegoś czasu myślałam o tym żeby kupić sobie sukienkę. W moim rozmiarze to wcale nie takie łatwe tym bardziej, że nie każdy fason mi pasuje. Mam w moim mieście taki sklep gdzie mają fajne sukienki w dużych rozmiarach ale ceny też są wysokie. Nie sądziłam, że coś znajdę w C&A a jednak jedna wpadła mi w oko i na dodatek była w moim rozmiarze, postanowiłam ją przymierzyć. No i ja, ta która nie nosi sukienek (mam w domu zaledwie jedną kupioną na komunię Filipa i zaliczyłam w niej jeszcze kilka wesel) stanęłam przed lustrem i stwierdziłam, że wyglądam całkiem dobrze. No i co zrobiłam, najpierw walnęłam sobie kilka fotek w przebieralni, następnie wysłałam do mamy i siostry aby zatwierdziły albo odradziły zakup, a jak potwierdziły kupiłam. Tak więc mam sukienkę drugą. Do kompletu dokupiłam narzutkę a oto efekt zakupów:

Potem spotkałam się z polkami które poznałam dzięki Krysi (to ta która załatwiłam mi pracę), wypiłyśmy kawę i pogadałyśmy, zaraz humor mi się poprawił nie ma to jak spotkać rodaka. Przed 15 wyruszyłam do domu. Zajechałam pod dom, otworzyłam garaż, wjechałam autem a zaraz za mną zajechał Kai. Dzisiaj przyjechał z Luim, więc po takiej długiej podróży wziął Luiego i Penny na spacer, potem pojechał jeszcze na zakupy a ja czekałam aż Fritzie wrócić z klubu seniora. Teraz już mam chwile spokoju bo on zajmuję się mamą. Dzisiaj to pewnie szybko padnę po atrakcjach zeszłej nocy. Ciekawe jakie mają plany na jutrzejszy dzień na razie Kai nic nie mówił, zobaczymy pewnie dzisiaj trochę posiedzą a jutro wstaną o 10. Ja przynajmniej mam wolne.

Miłego weekendu Wam życzę u mnie pogoda znowu letnia mam nadzieję, że u Was także.

23 myśli na temat “Upragniony piątek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s