Jeszcze trochę o Marlene cz. 1

Nie wiem od czego zacząć więc chyba zacznę od początku czyli mojego przyjazdu do Dusseldorf dnia 6 maja. Zajechałam szczęśliwie bez żadnych niespodzianek, bez kontroli, chociaż byłam przygotowana miałam ze sobą umowę o pracę oraz dokumenty meldunkowe. Wyjątkowa podróż minęła dosyć szybko bo już przed 8 rano byłam na dworcu, a krótko przed godziną 8:30 … Czytaj dalej Jeszcze trochę o Marlene cz. 1