Co w trawie piszczy

Miałam wczoraj coś napisać, ale byłam strasznie padnięta i nie miałam już siły. Wcześnie położyłam się spać. Pierwsza nocka w jednym pokoju z mamą była dla mnie trochę stresująca, nie mogłam zasnąć, mama często wstaje w nocy, a nie jestem do tego przyzwyczajona po za tym jak już spałam to też czujnie nasłuchiwałam czy wszystko dobrze. Gdy już dobrze zasnęłam jakoś nad ranem to mama około 6 już wstała i chyba zapomniałam, że nie jest sama i włączyła komputer zaczęła coś i oglądać i się obudziłam. Efekt był taki, że cały dzień chodziłam niewyspana, byłam z mamą u lekarza rodzinnego po recepty na leki bo trochę jej pozmieniali m.in. dostaje inny rodzaj insuliny. Tu w Dusseldorf mamy wszędzie blisko do lekarza idzie się normalnym tempem około 10 minut oczywiście z mama szłam 2 razy dłużej no ale to zrozumiałe jeszcze nie jest w pełni sił. Sama wizyta u lekarza trwała około 20 minut, dostała skierowanie do kardiologia i diabetologa oraz wydał zlecenie na leki. Zadowolone wracałyśmy w stronę domu, po drodze mamy aptekę, więc najpierw wizyta w aptece. Mama poszła do apteki ja czekałam na zewnątrz (tutaj nadal obowiązuje ograniczenie ilości klientów wewnątrz, jeden na jedną kasę czyli w sumie 5 osób). Czekam, czekam, czekam wreszcie się doczekałam, wyszła okazało się, że nie miała wszystkich recept, musiałyśmy ponownie wrócić do przychodni. Na szczęście udało nam się wszystko załatwić. Zmęczone wróciłyśmy do domu to co normalnie zajęło by nam max 1 godzinę zajęło prawie 3. Wróciłyśmy około 16 to trzeba było powoli brać się za przygotowanie kolacji bo mama teraz musi jadać o stałych porach. Wieczorem byłam tak zmęczona, że jak tylko się położyłam natychmiast zasnęłam. Na szczęście dzisiejsza nocka minęła spokojnie, niestety znowu rano była pobudka bo mama się zapomina, że nie jest sama, ciężko się mieszka w jednym pokoju. Nasza podopieczna jeszcze nie wróciła ze szpitala prawdopodobnie wróci po niedzieli, Petra powiedziała, że nie wiadomo co z nią będzie. Marlene nie chciała sztucznego podtrzymywania życia, zobaczymy jak to będzie jak wróci mam nadzieję, że wróci bo może być i tak, że będę wracała z mamą do Polski. Zobaczymy co będzie po weekendzie.

Miłego weekendu Wam życzę 🙂

13 myśli na temat “Co w trawie piszczy

    1. Staram się ale nie zawsze mi wychodzi już było małe spięcie, ciężko jest przyzwyczaić się do mieszkania z kimś z kim nie mieszkało się ponad 15 lat i tym bardziej w jednym pokoju

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s