Wpis nr 200 – Siostra.

źródło Internet

Mam jedną siostrę, rok i 3 miesiące młodsza ma na imię Marzena, ale pewnego dnia przyczepiła się do niej ksywka Magiena i tak już zostało, dużo osób tak do niej mówi. Jesteśmy różne jak ogień i woda. Wychowywałyśmy się na tzw. blokowisku tam poznała ona swojego męża i nie była to wcale jakaś romantyczna historia, właściwie na początku to on przychodził do mnie, był taki moment, że trochę się w nim podkochiwałam. Jednak wiele różnych okoliczności zbliżyło moją siostrę i jego do siebie. Po latach wzięli ślub, a równo 9 miesięcy później na świat przyszła nasza ukochana Agatka teraz już nastolatka. On studiował w Bydgoszczy i tam znalazł pracę, później w firmie zaproponowali wyższe stanowisko, ale wiązało się to z przeprowadzką do wyboru Warszawa lub Sosnowiec. Wybrali Sosnowiec, kupili mieszkanie w okolicach. Po trzech latach małżeństwo zaczęło się rozpadać, każde poznało innego partnera i założyli nowe rodziny.

Ona związała się z Markiem, zamieszkali razem wychowywali Agatę oraz jego niepełnosprawną córkę Oliwię. Niestety Marek naużywał alkoholu, nie wiem czy moja siostra była tak w nim zakochana, czy on potrafił tak zamącić jej w głowie, że nie wierzyła w to, że on jest ciągle pijany. Właściwie to nie był złym człowiekiem tylko nie mógł sobie poradzić z tym nałogiem, za pewne nie było mu łatwo bo pochodził z rodziny gdzie alkohol był na porządku dziennym. Nigdy nie tknął mojej siostry ani fizycznie ani psychicznie nie zrobił jej krzywdy. Po kilku latach życia razem w końcu siostra zaczęła dostrzegać problem alkoholowy, na to wszystko zebrało się wiele m.in to, że w żadnej pracy nie mógł zagrzać miejsca lub też szef zawsze go oszukiwał przy wypłacie no i takie tam. Chyba przełom nastąpił podczas 1 Komunii Św. Agaty, wyszedł wcześniej z restauracji pod pretekstem tego, że musi zająć się niepełnosprawną córką. Gdy wróciliśmy do domu, zastaliśmy go kompletnie pijanego a dziecko pozostawione same sobie, wtedy mojej siostrze zaczęły opadać klapki z oczu. Rok czasu trwały próby posklejania tego związku, a Marek podejmował kolejne walki z alkoholizmem, niestety nie udane. Pod koniec kwietnia 2015 roku Marzena dała mu ultimatum albo podejmuje konkretne leczenie albo się rozstają, Nie wiem jak to tam dokładnie u nich było jednak on podjął tragiczną w skutkach decyzję i popełnił samobójstwo. 15 maja 2015 roku wyskoczył z 7 piętra mieszkania, w którym mieszkał z moją siostrą. Zginął na miejscu, to co później się działo trudno opisać słowami, w czasie gdy on wyskoczył moja siostra była w kuchni całe szczęście Agaty nie było w domu. Potem Policja, zeznania, dochodzenie, pogrzeb itp., trudno mi sobie to wszystko wyobrazić i co ona musiała przejść a byłam tam sama, jeszcze jego ojciec zaczął mieć pretensje do niej i oskarżać że to ona jest winna jego śmieci. Koniec końców jakoś się pozbierała chociaż moim zdaniem tylko pozornie bo to co wydarzyło się dalej świadczy o tym, że nie można tak całkiem dojść do siebie po takich wydarzeniach chociażby przydałyby się wizyty u psychologa. Jakieś trzy miesiące po śmierci Marka zaczęły się poszukiwania nowego partnera, może bratniej duszy nie wiem w każdym razie efekt był taki, że zaczęła umawiać na randki tak poznała Mariusza, zaczęli się spotykać, po niedługim czasie postanowili skonsumować związek czego efektem okazała się nie planowana ciąża (do dzisiejszego dnia nie potrafię tego do końca zrozumieć, jak dwie dorosłe osoby idąc do łóżka nie myślą o zabezpieczeniu pomijając fakt ciąży, ale przecież są też choroby przenoszone drogą płciową, aż mi się wierzyć nie chce ze taki byli zaślepieni namiętnością no, ale to właściwie nie moja sprawa), czas biegł do przodu, zaczął się czas oczekiwania na narodziny dziecka, życie rodzinne kwitło.

Poznaliśmy Mariusza przy okazji I Komunii Św. Filipa. Jak z żadnym poprzednim facetem mojej siostry od razu Grzegorz złapał z nim dobry kontakt, reszcie rodziny też przypadł do gustu, tylko Agata córka mojej siostry była strasznie wrogo do niego nastawiona, nawet próbowaliśmy przekonać ją do Mariusza, ale może dziecko wyczuwało, że coś jest nie tak. Wreszcie doczekaliśmy się narodzin naszej kochanej Elizy, dla mnie to szczególny dzień bo urodziła się w moje imieniny 5 września. Przez cały okres ciąży oraz prawie 3 miesiące po urodzeniu małej, nic nie zwiastowało, żeby w związku siostry działo się coś nie tak. Jeszcze na początku grudnia przyjechali do naszego rodzinnego miasta bo tutaj obyły się chrzciny Elizy – mój mąż i ja zastaliśmy rodzicami chrzestnymi. Po mszy św. udaliśmy się do naszego mieszkania gdzie urządziliśmy małe przyjęcie: obiad, ciasto itd. Po południu faceci postanowił zrobić sobie po drinku, i tak siedząc i rozmawiając wypili cała butelkę, Mariuszowi było za mało, co bardzo wszystkich zdziwiło bo nie znaliśmy go z tej strony. Po okołu dwóch tygodniach, siostra zadzwoniła do mnie zapłakana, roztrzęsiona, że Mariusz zrobił awanturę i ją pobił, całe szczęście udało jej się wezwać Policję i natychmiast po tym zdarzeniu wymieniała zamki, spakowała jego rzeczy i kazała mu się wyprowadzić.

Na szczęście od dnia wyprowadzki, nie próbował, żadnych podchodów, przeprosin itp., o tego dnia także nie interesuję się dzieckiem, nawet były problemy z płaceniem alimentów. Jak się później okazało miał on wcześniej rodzinę i syna. Była żona zostawiła go dla tego że znęcał się nad rodziną, nawet ma zakaz zbliżania się do nich, syna też nie widuje.

Teraz siostra jest sama, wychowuje swoje dwie córki, w tym roku planuje powrót do naszego rodzinnego miasta, cieszę się że chce tu wrócić, chociaż były czasy że nie miałyśmy ze sobą dobrego kontaktu to teraz im jestem starsza tym bardziej mi jej brakuje i strasznie tęsknie za nią i dziewczynami. Dla Elizy też będzie lepiej jak będzie miała rodzinę bo tam ma tylko mamę i siostrę, żadnej babci, cioci, wujka czy kuzynów. Tutaj jest cała nasza rodzina. Może jak wróci tutaj to jakoś inaczej ułoży się jej życie, może jeszcze znajdzie swoją drugą połowę. Niestety ma ona ciężki charakter i jest strasznie uparta, ale myślę, że życie tak ją doświadczyło że i charakterek trochę się „stępił”.

To właśnie był ten wpis który pisałam tak długo, nie wiem dlaczego zajęło mi to tak dużo czasu. Może tak miało być że miał powstawać stopniowo i miał być opublikowany właśnie dzisiaj bo 26 kwietnia obchodzi imieniny.

17 myśli na temat “Wpis nr 200 – Siostra.

  1. Twoja siostra ma takie samo szczęście do związków co moja… Ta też po pierwszym nieudanym małżeństwie wlazła w jeszcze większe gówno… Z tym że ona w tym gównie nadal zawzięcie siedzi… Podejrzewam że ze względu na dzieci… Zresztą niedawno opisywałem jej sytuację, tylko imię zmieniłem… Miejmy nadzieję że Twoja siostra ułoży sobie życie i będzie szczęśliwa.

    Polubienie

  2. Ja nie mam rodzeństwa, więc nigdy się nie dowiem jak to jest, pewnie inaczej, ale prawdę mówiąc do tego „inaczej” nie tęsknię. A wychodząc za mąż zyskałam 2 szwagrów i szwagierkę. Każdy z nich jest inny, ale rodzeństwo się dogaduje. Po różnych historiach siostrzanych, jakie opowiadali mi znajomi, to prawdziwa ulga, bo spokojnie mogę powiedzieć, że lubię moich szwagrów i obchodzi mnie ich los 🙂

    Polubienie

  3. Myślę sobie,że twoja siostra to silna i mądra kobieta a to co przeszła napewno ją wzmocniło i wierzę,że da sobie radę moze bedzie jej ciężko,ale będzie dobrze☺.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s