Emocje sięgają zenitu

Dobrnęłam do piątku, lista pusta wszystko zrobione, walizka spakowana, torba podręczna również, obiad na jutro gotowy. Czekam na wiadomość od mamy jak wyruszy w podróż no i ruszyła, planowo 16:10. Około 16:20 dzwoni do mnie nieznany numer telefonu odbieram mama, w głosie panika : nie mam telefonu chyba wypadł u Grzesia w samochodzie, jedna pani użyczyła mi telefonu żeby mogła zadzwonić. Pytam: Jedziesz już czy autobus jeszcze stoi ? Odpowiada: Już jestem w drodze. Ja na to: Nie denerwuj się dzwonie do Grzesia, dam znać. Potem nastąpiły moje próby połączenia się z mężem , dzwonię raz, drugi, trzeci cały czas włącza się poczta głosowa, więc dzwonię do teściowej, ona mówi, że jeszcze nie dotarł do domu. Po około 10 minutach dzwoni mąż co się stało pyta. Więc ja opowiadam mama nie ma telefonu chyba wypadł jej w naszym aucie, a jak nie to został w domu. Grzegorz przeszukuje auto, nie ma, więc ja mówię weź klucz jedź do mamy mieszkania może został w domu, on na to pojadę sprawdzę, ale jak wychodziliśmy z domu miała telefon w ręku. No ale pojechał i faktycznie telefon został na szafce w przedpokoju. No tak całe szczęście się znalazł, ale jak go jej dostarczy. Pierwszy pomysł niech jedzie do Torunia na przystanek i tam jej go podrzuci, no ale minęło już sporo czasu od wyjazdu, czy zdąży, dzwonie do mamy tzn. do tej kobiety co użyczyła jej telefonu pytam gdzie jesteście, ani jedna ani druga nie była wstanie określić gdzie są po chwili jednak dowiedziałam się, że są w połowie drogi do Torunia. Wyjazd męża nie mam sensu nawet gdyby w Toruniu stali 30 minut nie dojedzie. Trzeba wykombinować coś innego. Po kilku minutach przypomniało mi się, że mama kiedyś mamie zepsuł się laptop i jakaś firma przewozowa przywiozła go do mnie busem jako paczkę, a ja dałam go do naprawy i ponownie wysłałam tym samym busem do Dusseldorfu. Szukam numer telefonu, nie mam, nie pamiętam nazwy firmy. Znowu dzwonię do męża: Zobacz czy mama ma zablokowany telefon. Patrzy: Nie nie ma, ja na to szukaj paczki bus, przesyłka z Niemiec na pewno ma zapisany numer, po chwili znalazł dwa numery nie jeden nic mi nie mówił, ale drugi był bardziej prawdopodobny. Postanowiłam zadzwonić, na szczęście ten numer okazał się właściwy. Przedstawiłam sprawę Panu, uzgodniliśmy wszystkie szczegóły, paczka z telefonem jutro zostanie odebrana z mojego domu w niedzielę będzie przywieziona pod nasz adres w Dusseldorf, koszt usługi Euro, niestety za gapowe się płaci. Całe szczęście udało się wszystko załatwić. Emocje opadły, ciśnienie się unormowało, teraz tylko czekać na jutrzejszy przyjazd mamy i modlić się aby więcej niespodzianek nie było. Trochę pewnie chaotyczny ten wpis, ale pisany pod wpływem emocji.

Na koniec wstawiłam filmik jaki otrzymałam dzisiaj od znajomego na messenger, myślałam, że to żart niestety nie, aż trudno mi było uwierzyć co też można zrobić dla pieniędzy, a co mają ludzie w głowach żeby się na takie coś nabierać. Szok. Miłego wieczoru i weekendu.

Jedna myśl na temat “Emocje sięgają zenitu

  1. Oby to był już koniec emocji, szczególnie tego typu 🙂 🙂 Mnie już tego typu filmiki NIESTETY nie szokują, bo nie się od nich roi, tyle że po każdym z nich nachodzą człowieka smutne refleksje… Miłego weekendu Ci życzę 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s