Taki wtorek z historią w tle

Plan działania na dzisiaj trzeba było nieco zmodyfikować. Co prawda łazienkę udało mi się zrobić na błysk (tak sobie właśnie pomyślałam, że wczoraj kuchnia dzisiaj łazienka nie myślcie, że całe 6 tygodni nie sprzątałam po prostu teraz robię takie generalne porządki), no ale zakupy już mi się nie udały zdążyłam wejść do sklepu i zaraz dzwoniła Petra, że Marlene lekarka będzie za 10 minut, więc musiałam natychmiast wracać do domu, jak już wróciłam to stwierdziłam, że dzisiaj już sobie daruję te zakupy tym bardziej, że pada deszcz jutro też jest dzień. Jestem już jakaś zmęczona nawet spać kładę się wcześniej, podziwiam osoby które pracują po 3 miesiące ja by nie dała rady.

Nie wiem czy kiedyś o tym pisałam, ale pierwszy raz pojechałam do opieki 10 lat temu, w tym roku w na początku sierpnia będzie równe 10 lat. To było zaraz krótko po śmieci mojego teścia ona zmarł 23 lipca, tak się nieszczęśliwie złożyło, że ja straciłam pracę, mąż pracował tylko dorywczo, teść chorował a Filip miał wtedy niecałe 4 lata. Mieszkaliśmy z teściami. Nie byłam zbyt chętna do wyjazdu, ale wiedziała, że przez okres 6 tygodni zarobię roczną moją wypłatę, nie było innego wyjścia musiała się zdecydować na wyjazd. Moja mama już wtedy pracowała, pomogła mi znaleźć pracą przez swoją pośredniczkę, a że nie znałam języka tylko kilka słów, dostałam ofertę pracy do starszego Pana w Aachen, gdzie byłyśmy dwie do jednej osoby. Pan był częściowo mobliny, przy pomocy drugiej osoby był wstanie poruszać się po mieszkaniu na nogach, jednak trzeba było go myć, golić, karmić, zmieniać pampersy, podawać leki Przy tym miał momenty, że wpadał w agresję. Nie było tak źle, czas jakoś płynął, we dwie było raźniej. Co prawda kontakt z domem był bardzo utrudniony ponieważ, do domu można było dzwonić tylko na telefon stacjonarny i tylko 2 razy w tygodniu. Z tęsknieniem czekałam na dzień wyjazdu, około 5 tygodnia pracy dopadł mnie kryzys, tak bardzo chciałam już jechać do domu i tak mocno tęskniłam, że już nie dawałam rady, do tego gdy dzwoniłam do domu ani Filip ani mąż niezbyt chętnie chcieli ze mną rozmawiać, tylko teściowa ze mną rozmawiała, nie chciała mi powiedzieć co się dzieje. Te ostatnie dni pobytu w Aachen, nawet idąc z podopiecznym na spacer, pchałam wózek i łzy same kapały z oczu nie mogłam się opanować. Pamiętam dzień gdy wróciłam do domu moje niespełna 4 dziecko było tak stęsknione, że w nocy spał wklejony w mnie aż trudno było mi oddychać na a drugi dzień wyznał iż bał się że, nie wrócę. Jak się okazało mąż tak niechętnie rozmawiał ze mną przez telefon ponieważ tak bardzo tęsknił że głos mu się załamywał a nie chciał mnie dodatkowo stresować. W tamtym czasie było to dla mnie strasznie traumatyczne przeżycie, na pewno złożyło się na to wiele czynników. Teraz mam to już tylko jako wspomnienie, przez pewien czas nawet nie dopuszczałam myśli, że jeszcze kiedyś wyjadę do pracy jako opiekun. Minęły lata, dziecko podrosło, przyszła choroba, problemy finansowe i trzeba było przewartościować życie. I znowu podjęłam pracę jako opiekun teraz jest inaczej przez te 7 lat przerwy tak dużo zmian nastąpiło, to że jestem po za domem, rekompensuje mi np. brak ciągłej troski o to, że przychodzi kolejny miesiąc trzeba zrobić opłaty, ale jak zrobię opłaty to nie będziemy mieli co jeść, teraz nie mam takiego problemu a to dla mnie duży komfort psychiczny, kiedyś gdy zachodziła potrzeba zakupu nowych butów, czy np. dziecko zachorowało i trzeba było wykupić leki to była wielka sprawa bo jak kupię to nie starczy na coś innego. Teraz też nie ma ich aż tyle żebym cierpiała na ich nadmiar, ale dla mnie luksusem jest to, że mogę w miarę godnie żyć i parę groszy odłożyć w razie niespodziewanego wydatku. Mówią pieniądze szczęścia nie dają, ale wiele spraw potrafią ułatwić.

Dobrego dnia Wam życzę .

22 myśli na temat “Taki wtorek z historią w tle

    1. na pewno to plus jednak ja nigdy nie pobierałam 500+, natomiast od jakiegoś czasu otrzymuję pieniądze na dziecko w Niemczech tzw. Kindergeld, , traktuję te pieniądze jak by ich nie było i odkładam

      Polubienie

            1. Jak w prowadzili 500 + to było kryterium dochodowe to dochód nam przekraczał potem jak nabyłam prawo do zasiłku w Niemczech to korzystam tutaj a w Polsce nie bo nie można w dwóch miejscach pobierać

              Polubienie

    1. No tak to już niestety jest coś za coś, życie było by z byt piękne żeby wszystko szło gładko. Po za tym te moje wyjazdy też mają swoje plusy pomijając kwestię finansową, mimo rozłąki zauważyłam, że między mną a mężem nawiązała się jeszcze większa więź, on nauczył się m.in, robić zakupy, załatwiać różne sprawy, chyba bardziej zaczął doceniać to, że kiedyś to wszystko było na mojej głowie. Miłego dnia 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  1. Zaczęlam czytać ten blog i pierwsza moja myśl była taka,że co z tego,że masz pieniadze jak nie masz szczęscia to co najważniejsze jest daleko od Ciebie.A druga,że jesteś bardzo odwazna kobieta ja szczerze nie umialabym wyjechac i zostawić moich synow.Na tydz a co dopiero na 6 tyg.Pozdrawiam i życze dalszych sukcesow i mniej pod minowania bo zapewne dla nikogo to nie jeste ani dobre ani przyjemne☺.

    Polubienie

    1. Pozdrawiam również, ja też kiedyś nie dopuszczałam myśli, że tak będę pracować na tą decyzję złożyło się wiele czynników jeśli jesteś zainteresowana poznaniem mojej historii zachęcam do przeczytania starszych wpisów

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s