Długa przerwa

Zbierałam się, zbierałam i zebrać nie mogłam żeby wreszcie coś napisać. Właśnie przed chwilą spojrzałam, że ostatni wpis zrobiłam 22 listopada. Aż trudno uwierzyć że minęło tyle dni tak właściwie to nie wiem co mam Wam napisać bo przez te dni sporo się wydarzyło może nic bardzo ekscytującego ale zawsze coś tam się dzieje.

Przyznaję się bez bicia że nawet zaniedbałam się w czytaniu Waszych blogów, ale w najbliższych dniach planuję nadrobić zaległości.

Trochę informacji z ostatnich dni:

Mama z siostrą wreszcie się dogadały i postanowiły, że po nowym roku siostra pojedzie do domu a jak mama wróci i odpocznie trochę to przyjadą na jakiś weekend w odwiedziny. Moim zdaniem to super rozwiązanie bo jak mama wróci to będzie zmęczona, a w jej małym mieszkaniu ona, siostra i nastolatka i trzylatka to mieszanka wybuchowa.

Mąż pracuje, dobrze zaklimatyzował się w nowej pracy, więc ona zadowolony to i ja zadowolona co prawda mieliśmy ceregiele w Urzędzie Pracy, teraz potrafię zrozumieć Staszka jaki zawsze stres wywołuje u niego wizyta w jakimkolwiek urzędzie. W jednym pokoju mówią jedno, a w drugim coś innego w tym samym temacie po prostu szkoda słów. Najważniejsze w udało się wszystko załatwić pozytywnie.

Naprzeciwko kamienicy, w której mieszkam stoi blok, w ostatniej klatce mieszka Pan Grzesiu jest niewidomy, wiele lat temu został brutalnie pobity i wtedy stracił wzrok, nie znam go osobiście, a ja często widuję tego Pana np. na zakupach. Kilka dni temu byłam na zakupach w Biedronce, weszłam patrzę Pan Grzesiu stoi i czeka na pracownika sklepu aby mu pomógł w zakupach, przeszłam ze swoim koszykiem po sklepie, zapakowałam do koszyka to co chciałam kupić, patrzę a Pan G dalej stoi i czeka. Postanowiłam podejść i zapytać czy potrzebuje pomocy, odpowiedział, że czeka już chyba z 15 minut i nikt nie zapytał, powiedziałam, że chętnie pomogę. Tak wspólnie powoli Pan G mówił co potrzebuje ja zapakowałam zakupy, później stanęliśmy razem do kasy, pomogłam wypakować, zapakować. Pani w kasie zapytała czy pomogłam Panu Grzesiowi i gdy odpowiedziałam, że tak to byłą bardzo zdziwiona, powiedziała, że już się tacy ludzie chętni do pomocy nie zdarzają a mnie w tym momencie zamurowało, w jakim świecie my żyjemy, że ludzie potrafią przejść obojętnie obok potrzebującego człowieka. Byłam z siebie dumna, że tak postąpiłam.

A tak po za tym to nic ciekawego, dni biegną jeden za drugim. W domu zawsze coś do roboty, nie narzekam na nadmiar czasu i się nie nudzę. Czekam już na siostrę i dziewczyny, stęskniłam się za nimi. Czasami mam gorsze dni, ale ogólnie jest ok, czasami mój nastolatek wyprowadza mnie z równowagi. Chyba w tym roku uda mam się pójść na imprezę sylwestrową, wczoraj znajomi dzwonili z propozycją dla nas i mojej siostry, znaleźliśmy nianię dla małej Elizy, wiec będziemy mogli pójść. Nie byliśmy na takiej imprezie od jakiś 6 lat, ostatnio tylko domówki, fajnie się rozerwać w większym gronie i potańczyć.

Dzisiaj siostra mówiła mi, że w przyszłym roku chciałaby sprzedać swoje mieszkanie i wrócić do rodzinnego miasta, powiem szczerze, że mi ten pomysł bardzo się podoba i fajnie byłoby gdyby to się udało.

Pozdrawiam i życzę miłego weekendu. Zabieram się do czytania Waszych blogów.

6 myśli na temat “Długa przerwa

  1. Jednak sporo się u Ciebie dzieje, ale najważniejsze że idzie ku dobremu. Choć sam mam porypane życie to zawsze innym powtarzam że nie wolno tracić nadziei. I brawo dla Ciebie za dobre serce dla tego człowieka. Wszystko co dajemy z siebie do nas wraca. Miłego weekendu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s