Jeszcze 36 dni

Pierwszy tydzień za mną. Po tym tygodniu można powiedzieć, że zaszły pewne zmiany. Moja podopieczna trochę bardziej „żywotna”, zaczyna pokazywać swój charakterek znaczy dochodzi do siebie. Jeśli chodzi o kwestię picia i jedzenia też jest coraz lepiej, pije coraz więcej i jest nadzieja, że zacznie sama pić. Od 15 lipca zaczynały rehabilitacje, będzie przychodzić fizjoterapeuta do domu mam nadzieję, że będą efekty. Już teraz też jest znacznie lepiej zaczęła ruszać rękami i nogami, unosi także głowę, mam nadzieję, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Raz dziennie przychodzi pielęgniarka pomaga przy myciu, w teorii powinna być w godzinach 9 – 11, ale jak do tej pory tylko dwa razy przyszła punktualnie i codziennie przychodzi ktoś inny. Wczoraj przyszła dopiero o 12,30 więc większość musiałam zrobić sama. Trochę mnie to denerwuje bo mam zaburzony plan dnia nie wiem np. czy dawać już obiad bo lada chwila może ktoś przyjść i po jedzeniu będą ją przerzucać na boki to nie jest zbyt przyjemne dla żołądka, a z drugiej strony przecież nie będę podopiecznej głodzić bo czekam na pielęgniarkę. Przed wczoraj odkryłam, że w szpitalu podawali jej podwójną dawkę leku na tarczycę, to też na pewno wpłynęło na stan jej zdrowia. Dzisiejsza nocka znowu z niespodzianką 2 razy wstawałam mam nadzieję, że to też dojdzie do normy i nocki będą przespane. Całe szczęście na razie skończyły się upały co dobrze wpłynęło zarówno na podopieczną jak i na mnie. Wymiana pampersa przy temp. 38 stopni to nie lada sztuka jak przy ciężkiej pracy fizycznej.

A tak ogólnie to dobrze mieć rodzinne, jak sobie człowiek pogada zaraz lepszy humor. Nawet moja teściowa poświęca mi więcej czasu i jak ładnie do mnie mówi „dziecko”. Oczywiście mam codziennie kontakt z mężem, do syna jak ja zadzwonię to z mamą pogada, ale żeby sam się zapytać co słychać to już nie bardzo. pamięta że ma matkę, może taki wiek – nastolatek.

Pozdrawiam, miłego weekendu. Staram się ogarnąć by częściej zaglądać 🙂

3 myśli na temat “Jeszcze 36 dni

  1. Sam mam w domu babkę która chodzi w pampersach więc po trosze Cię rozumiem. Na szczęście ta nasza „podopieczna” jeszcze trochę się porusza… Choć nie ma dnia by wykorzystane pieluchy nie trafiały pod łóżko…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s