…już pięć lat…

Każdy człowiek ma jakieś przeżycia do których nie lubi wracać. Ja także mam jedno z takich przeżyć o którym staram się nie myśleć, ale zawsze w okolicach 20 kwietnia wraca on do mnie. Jako młoda dziewczyna zawszę marzyłam o tym, że kiedyś wyjdę za mąż i będę miała przyjnajmniej 2 dzieci, jak chyba każdy marzyłam o chłopców i dziewczynce Filip i Daria tak sobie wymarzyłam. Niestety życie nie układa się tak jak sobie założymy, wyszłam za mąż mają 27 lat, rok i dwa miesiące po naszym ślubie doczekaliśmy się cudownego syna Filipa oczywiście. Póżniej założyliśmy, że najpierw odchowamy trochę Filipa i postaramy się o drugiego babaska. Tak zleciały nam prawię 4 lata, w końcu Filip zaczął się domagać rodzeństwa a rodzice postanowili spełnić życzenie syna, niestety z miesiąca na miesiąc nie było żadnych rezultatów, odwiedziłam lekarza, zrobiła badania, zaczęłam brać leki nic nic nic, aż pewnego miesiąca brak miesiączki, ucieszona chyba się udało. Zrobiłam test pokazał brak ciąży, ale miesiączki nadal brak po jakimś czasie udałam się do ginekologa, niestety ciaży brak za to policystyczne jajniki i endometrioza szanse na ciąże znikome. Trudno trzeba pogodzić się z losem. Tak czas płynął dalej kolejne 4 lata. I niespodzianka na teście pokazały się 2 kreski, cóż było za zaskoczenie, radość. Poszłam do lekarza potwierdzono ciąże nawet prawie co do dnia znam dzień poczęcia. Szczęśliwi oczekiwaliśmy kolejnego dziecka, nasze szczęście pękło jak bańka mydlana gdy w pierwszy dzień świąt Wielkiej Nocy 20 kwietnia 2014 roku zaczęłam krwawić, mąż zawiózł mnie do szpitala, niestety nic nie dało się zrobić płód już został wydalony. Potem było jeszcze gorzej musiałam urodzić łożysko itd…. Moja rozpacz była ogromna, zostanie ze mną na zawsze teraz po 5 latach boli już jakby mniej, ale jakaś cząstka serca umarła razem z moim nienarodzonym dzieckiem. Starałam się to sobie wytłumaczyć, że być może płód był tak uszkodzony, że natura dokonała to co powinna. Od tego czasu już nie udało się nam zajść w ciążę i może to i dobrze bo nie wiem czy przeżyłabym kolejne poronienie.

 

4 myśli na temat “…już pięć lat…

      1. Ja mam troje dzieci. To moje cuda, choć nie koniecznie łatwe charakterki. Nie planowałam tego. Po pierwszym porodzie najchętniej nie rodziłaby już. Ciężki był strasznie. Ale mąż chciał wielodzietną rodzinę i wzbraniał używania antykoncepcji tylko kalendarzyk małżeński. Masz na szczęście Filipka. Twój cud. Pewnie już duży.

        Polubienie

Odpowiedz na stopociechblog Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s