Szczeniaki …

Jako dziecko często miałam dziwaczne pomysły. Gdy chodziłam do pierwszej klasy moja siostra chodziła jeszcze do zerówki. Pamiętam, że  musiałam odbierać ją z przedszkola bo mama pracowała w sklepie dopiero przed 18 była w domu, to były czasy gdy ojciec jeszcze z nami mieszkał, ale jak zawsze w domu był tylko gościem. Mieliśmy psa, a właściwie suczkę która się oszczeniła i miała 4 śliczne szczeniaczki. Były one wielką atrakcja dla koleżanek i kolegów zarówno szkolnych jak i tych z podwórka. Pewnego dnia postanowiłam zaprosić do domu koleżankę, która koniecznie chciała zobaczyć małe pieski i się z nimi pobawić. Nasz suczka miała wtedy oddzielny pokój ze szczeniakami żeby było im tam wygodnie a ponieważ suczka należała do rasy terierów i była wyszkolona jako pies myśliwski nie do każdego była przyjaźnie nastawiona, aby pokazać maluchy i się z nimi pobawić najpierw trzeba było opracować plan jak podebrać dzieci mamie. Oczywiście miałam już w tym praktykę więc wiedziałam, że wystarczy Korę zwabić na kawałek kiełbasy i wyciągnąć psiaki tak też zrobiłam. Wzięłam dwa maluchy, pobawiłyśmy się z nimi, ale nadszedł czas odbioru siostry z przedszkola. Trzeba było oddać maluchy i ruszyć w drogę. Niestety suka akurat karmiła pozostałe dwa i za nic w świecie nie chciała przyjść na przekąskę, a my nie miałyśmy jak podrzucić psiaków. Bałam się także zostawić je w innej części mieszkania a czas mnie gonił. No co ja mogłam zrobić przecież muszę ją odebrać, wpadłam na “genialny pomysł”, zapakowałam psiaki w głęboki wózek dla lalek, dla niepoznaki na poduszce leżała lalka, nakryłam wózek żeby nie było widać piesków i poszłyśmy z koleżanką po siostrę. Bez problemów doszłyśmy do przedszkola, poszłam po siostrę, koleżanka została pilnować wózka z pieskami, wszystko byłoby dobrze i nic by się nie wydało gdyby szczeniaczki nie zaczęły piszczeć. Sensacja była na całe przedszkole oczywiście następnego dnia mama już o wszystkim wiedziała. Dostałam karę, zakaz zbliżania się do szczeniaków no i na całe szczęście nic się nie stało. Ale co przeżyłam to moje. Innym razem napiszę jak robiłam ognisko ….

2 myśli na temat “Szczeniaki …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s